Tradycja kontra nowoczesność oczami Sandała

dodano: 23.07.2020

crv honda

Tego jeszcze nie było Sandał otrzymał, od Honda Auto Witolin, na próby Hondy CR-V w dwóch wersjach - z tradycyjnym napędem oraz hybrydowym. Auta wielkości CR-V to nie moja bajka – choć przyjaciel mówi „jeszcze nie, ale kiedyś kupisz na pewno”. Cóż, nigdy nie mów nigdy… ale chyba jeszcze nie teraz. Mimo mojego nastawienia jestem zaskoczony walorami jezdnymi aut, które z założenia nie są przystosowane do szybszej jazdy, do której ja z kolei jestem przyzwyczajony.


W pierwszy weekend śmigałem CR-V 1.5T CVT o mocy 193 koni mechanicznych i miałem okazje wybrać się w niedaleką drogę z pasażerami. Na początek zauważyłem sporo lepsze działanie Honda Sensing, niż w niedawno testowanym Civicu dziesiątej generacji z tym samym silnikiem 1.5T – szybsza reakcja aktywnego tempomatu, lepsze łapanie pasa – jednym słowem „samojeżdżenie” idzie jeszcze lepiej. Faktem jednak jest, iż CR-V jest podatny na wszelkiego rodzaju podmuchy wiatru i nie jest też mega cichy za sprawą, jak mi się wydaje, opon. Amatorski pomiar przy użyciu aplikacji na Androida wykazał 67-68dB przy prędkości 90km/h. Dźwięki pochodziły nie tylko ze strony opon, ale być może również napędu. Silnik pracuje jak na 4 cylindrówkę bardzo cicho. Do kabiny nie dochodzą również szumy wiatru w stopniu jakim można byłoby się spodziewać po gabarycie auta. Trasa wyniosła niemalże 300km i na tym dystansie CR-V okazał się bardzo ekonomiczny – spalanie wyniosło 6.4 l/100km. W sumie z całego przebiegu testowego ok 500km wyszło 7.1l/100km – co dla auta o takich gabarytach i mocy niemalże 200 koni jest super wynikiem. Wersja Elegance, jaką otrzymałem, nie posiada czujników martwego pola i tego zdecydowanie mi brakowało. Może dlatego nie lubię tak dużych aut – czuje się w nich niepewnie… Przy zmianie pasa musiałem się kilkukrotnie upewniać czy nie zajadę drogi innemu autu. Najmłodszemu uczestnikowi testu brakowało ciemnych szyb z tyłu choć i tak niechętnie opuszczał wnętrze, w którym mógłby biegać z rówieśnikami.


Jeśli chodzi o napęd mogę go porównać z CR-V generacji pierwszej i trzeciej jakimi miałem okazję jeździć podczas swojej przygody motoryzacyjnej. W jedynce napęd był bardzo ubogi, choć ułatwiał wyjazd np. z niewielkiej zaspy. W trójce było jak to na Hondę przystało sporo lepiej. Nie słyszalny był już moment załączenia tylnego napędu jak to ma miejsce w pierwszej generacji. Natomiast w obecnej generacji wszystko działa całkowicie inaczej – inżynierowie Hondy dopracowali ten element jeszcze bardziej Oczywiście nigdy nie będzie to auto terenowe, a jedynie ułatwiające jazdę w innych warunkach niż suchy asfalt. Podczas deszczu start spod świateł daje spor frajdy pomimo wagi pojazdu większej niż np. w Civicu. Skrzynia działa tak samo jak w mniejszym Civicu jakiego miałem okazję wypróbować, równie dobrze w moim odczuciu. Jest jedno ale - przy prędkościach powyżej 120km/h, aby sprawniej wykonać manewr wyprzedzania musiałem klepnąć w manetkę „minus”. Jadąc na wirtualnym 7 biegu auto ma niskie obroty dla ekonomii więc trzeba je troszkę podbić w wyższy zakres, aby mieć więcej momentu obrotowego na wykonanie manewru. Według mnie największą wadą tej wersji jest zawieszenie, które podczas powolnej jazdy bez pasażerów jest zbyt twarde na tylnej osi. Gdy z tyłu siedziały dwie osoby, a bagażnik nie był pusty, różnica między tyłem, a przodem zacierała się. W pewnym momencie zacząłem aż szukać przycisku od adaptacyjnych amortyzatorów, który bardzo spodobał mi się w nowym Civicu w wersji Sport Plus.


Przedstawiciele Honda Auto Witolin polecali również test wersji hybrydowej. Kolejny weekend spędziliśmy więc w pięknej białej hybrydzie AWD w wersji Executive. Niby takie samo auto, choć jednak całkiem inne. Nie mogłem uwierzyć, że parę dodatków zrobi taką robotę. Choćby skórzana tapicerka, której  nigdy nie byłem fanem – bang – zaskoczenie. W środku jest zaskakująco lepiej jak w Elegance, do tego dach panoramiczny dach i niebieskie dodatki wokół zdobień na boczkach i na desce rozdzielczej. Pierwsze wrażenie po ruszeniu spod salonu – woow jest dużo lepiej i ciszej. Prawdę mówiąc pierwszy raz jechałem takim tworem jako kierowca ( może kiedyś zdarzyło się Insightem 1 generacji ale to było auto z 2000 roku a trochę pozmieniało się jeśli chodzi o rozwój napędów). Na pierwszy rzut poszedł pomiar hałasu i mimo wrażenia, że jest ciszej to przy 90km/h jest tak samo jak w wersji benzynowej. Czytałem również opinie, że wersja hybrydowa jest nie do końca żwawa. Mały test i kurczę znowu jakby dynamiczniejsza od 1.5. Choć jazda w wciśniętym na 100% pedałem przyspieszenia (bo gazem tego nie można nazwać ) jest uciążliwa – spod maski wydobywa się nieprzyjemne jednostajne wycie, które przypomina „halo ta wersja nie została zbudowana do takiej jazdy”. Więc wracam do opcji ekonomicznej turlając się po mieście i im więcej aut i niższa prędkość tym auto jest oszczędniejsze – zupełnie odwrotnie jak w każdym innym aucie niehybrydowym.  Najlepszy efekt słychać na osiedlowej dróżce - cisza spokój i do tego cały czas tylko na bateriach. Młody widząc kolejne duże auto już z niego nie chciał wyjść – mały tester też ma swoje zdanie – jemu się podoba – ciemne szybki, słońce nie razi, no i dach przez który widać niebo i gwiazdy nocą. Jednym zdaniem chciałby, żeby CR-V już został, ale to chyba jeszcze nie pora na Sandała w takim aucie…


Podsumowując - przed jazdą dwoma wersjami byłem za standardowym napędem – teraz jestem zdecydowanie za hybrydą. Tylko mam jedno pytanie do Hondy – gdzie jest ładowarka indukcyjna do telefonu? Czyżby zabrakło miejsca?