Recenzja Jazz 2021

dodano: 20.01.2021

Nie tylko miejskie auto.

 

Dzisiaj opowiem Wam o aucie, które uratowało mi wyjazd do Wisły na trening opisu rajdowego. Jest nim nowa Honda Jazz Hybrid. Moje „daily“ zawiodło, więc chętnie skorzystałam z oferty Honda AutoWitolin i zabrałam maleństwo japońskiego koncernu na wycieczkę. Muszę przyznać że była to komfortowa i przyjemna wyprawa.

 


Jazz Honda autowitolin

 

Pierwszy kontakt i ocena wizualna. Auto z zewnątrz jest dość proste, bryłą przypomina minivana, ale na szczęście nie gabarytami. Jazz nadal pozostaje wygodnym pojazdem, który można zaparkować praktycznie wszędzie. Smaku dodaje mu nowoczesna stylistyka przodu. Reflektory led połączone subtelnym czarnym grilem z chromowaną listwą sprawiają, że samochód przypomina wesołego misia.

 

Pakuje walizkę do bagażnika, który nie jest duży, ale taki już urok aut hybrydowych. W porównaniu do konkurencji okazuje się że mała Honda wypada świetnie, zwłaszcza po rozłożeniu foteli kiedy to przestrzeń ładunkowa zwiększa się do 844 litrów. Spokojnie mogę zapakować komplet opon, ale… tym razem wystarczy mi miejsce na mały bagaż. Gdybym chciała przewieźć coś wysokiego to warto wspomnieć że również ten model wyposażony jest w system Magic Seats. Dzięki niemu możemy unieść siedziska tylnej kanapy otrzymując mnóstwo przestrzeni na gabaryty.

 

Czas zająć miejsce za kierownicą, gdy otworzyłam drzwi pierwsze co mnie zaskoczyło to przestronne wnętrze, tu jest naprawdę dużo miejsca! Zwykle takie mieszczuchy są dość ciasne i miewam w nich klaustrofobie, a tu niespodzianka wygodnie i swobodnie. Nie wiem jak konstruktorzy to to zrobili, ale zdecydowanie przyznaje im 5 z plusem gdyż nawet z tyłu jest mnóstwo miejsca dla pasażerów, również dla tych wysokich. Osobiście uwielbiam też wszelkiego rodzaju schowki i miejsca na napoje. Spodziewałam się że auto niższej klasy będzie ubogie w takie udogodnienia. Błąd! Butelkę z wodą mogę bezpiecznie włożyć gdzie mi się tylko podoba, boczki drzwi, deska rozdzielcza, i tunel środkowy. Cola, kawa, woda wszystko co mi trzeba na daleką podróż. Dziękuję Ci Hondo! Auto zostało wyposażone w 9 calowy ekran dotykowy, który jest dość ładnie wpasowany w deskę rozdzielczą. Poprzedni Jazz był już trochę przestarzały w środku, podczas gdy nowy model wiele zapożycza od Hondy E - w szczególności cienką, dwuramienną kierownicę, która w mojej wersji była dodatkowo podgrzewana. Ta opcja idealnie sprawdziła się o poranku, kiedy temperatura na zewnątrz spadła do 3 stopni C. Istny luksus. Zresztą nie sposób opisać tu wszystkich opcji jakie oferuje Honda w nowym Jazz’ie. Odsyłam Was na stronę internetową www.autowitolin.pl gdzie przekonacie się jak mocno „dopasiona“ jest ona już w podstawowej wersji. Wnętrze jest dość proste, ale schludne i dobrze spasowane. Spodobała mi się też chłodna, szara tapicerka, która kojarzy mi się ze szwedzkim stylem wyposażenia wnętrz.

 

Obalmy wreszcie stereotypy, że miejskie auto najlepiej czuje się podczas spokojnej jazdy po zatłoczonych ulicach i parkowaniu w ciasnych niedostępnych zakamarkach. Ale czy tylko?


honda Jazz na torze


Wyjechałam dość późno, więc mimo że jej nie oszczędzałam, Honda nie chciała spalić więcej niż 5.5 L/100 Km przy bardzo dynamicznej jeździe. Umówmy się, nie oczekiwałam od niej sportowego przyspieszenia, według producenta od 0 do 100 KM/h Jazz przyspiesza w 9,5 sekundy. I tu warto wspomnieć że konkurencja pod postacią Toyoty Yaris Hybrid potrzebuje aż 12s. Te liczby do mnie przemawiają. Jazz przyspiesza akceptowalnie i śmiało można się nim poruszać po autostradach. Do wyboru mamy tylko jedną wersję silnikową, więc nie będziecie mieli dylematów czy postawić na ekonomię czy na osiągi :) Jednostka napędowa to 1.5 i – MMD czyli połączenie silnika spalinowego i elektrycznego które sumarycznie daje nam moc 109 koni mechanicznych. Za przeniesienie napędu odpowiada bezstopniowa automatyczna skrzynia E-CVT. Auto samo w sobie jest dobrze wyciszone, nawet przy wyższych prędkościach nie odczuwałam dyskomfortu. Praca silnika benzynowego jest przyjemna i nie za głośna.

 

Dojechałam na miejsce i na drugi dzień wyruszyłam w góry. Do szybkiej jazdy po zakrętach ten samochód nie jest stworzony! Środek ciężkości jest jednak zbyt wysoko i jest to odczuwalne. Ale gdy tylko zmniejszyłam swoje sportowe zapędy zwykła podróż stała się przyjemnością. Nie miałam problemów z podjazdami, a auto cichutko podziwiało wraz ze mną piękne widoki. W sumie, właśnie to uwielbiam w hybrydach, jak korzystamy z silnika elektrycznego otacza mnie taka przyjemna cisza i spokój. Po hałasie jaki towarzyszy nam w mieście to miła odmiana. Spędziłam w aucie cały dzień i nie odczuwałam zmęczenia.

 

Wracając do Warszawy już pod sam koniec podróży postanowiłam zrobić eko test. Z zerowałam licznik i rozpoczęłam bardzo spokojną jazdę, wręcz nie naturalną (jak na mnie). Połączyłam trasę z miastem gdzie przy jeszcze wolniejszej jeździe często uruchamiał się silnik elektryczny. Czy jest to auto dla oszczędnego studenta? Zdecydowanie! Mój wynik to 3,6L na 100km. Można jeździć prawie za darmo!

 

Z ciekawostek, warto zwrócić uwagę na zestaw głośnomówiący. Podczas swojej wyprawy kilkukrotnie korzystałam z telefonu i pytałam swoich rozmówców jak oceniają jakość połączenia. Każdy z nich był zdziwiony że rozmawiamy w taki sposób. Dźwięk był czysty i wyraźny. Czasy szumów i echa odeszły w niepamięć.

 

Na rynek japoński i amerykański auto nosi nazwę Fit co znaczy dopasowany i taka właśnie jest nowa Honda Jazz – dopasowana.

Mogę ją śmiało polecić, nie tylko do miasta.